Nie taki straszny areszt domowy
Jako że moje dziecko zachorowało,gorączka, kaszel itp.zmuszona jestem siedzieć w domu,ale nie taki diabeł straszny jak go malują. Postanowiłam wykorzystać ten czas na realizacje zamówień i jeszcze czegoś. Tak więc między syropkiem a mierzeniem temperatury powstało kilka fajnych rzeczy...
świece na zamówienie
mikołajkom muszę doszyć oczy zanim trafią z życzeniami do dzieci z klasy mojego Michasia
zamówione dzwonki
girlanda około 130 cm czeka na ''doszlifowanie''
Na dzisiejsze popołudnie zaplanowane mam plątanie bransoletek :-) i pomalowanie aniołków .
Busy,busy,busy :-)
Dziękuję za odwiedziny!!!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz