Brązowa serweta
Któregoś pięknego dnia podczas odwiedzin koleżanka poprosiła mnie o zrobienie serwety w kolorze brązowym. Pierwsza myśl super, podniecona nowym projektem itd. dlugo to moje podniecenie nie trawo, nie, nie . Serweta składała się ze stu kwadracików. Robilo się ciężko bo nitka była ciemna. Po 20stu mój wskaznik podniecenia opadł do 40%.:-( Pomyślałam sobie odłoże ją sobie na kilka dni to mi ochota wróci. Niestety mój synek załapał wirusa i po kilku nieprzespanych nocach nawet nie chciało mi się patrzeć w stronę mojej "robótkowej torby" Po tygodniu ja załapałam wirusa i ciąg dalszy niechęci do jakiejkolwiek pracy, ale ciagnąć taki stan w nieskończoność nie ma sensu. Zebrałam się w sobie i w kilka dni powstało Brązowe Patchłorkowe Cudo!!!
Patrzyłam na nią jak na jakiś cud natury, udało sie jest piękna!!! Koleżanka była zachwycona!!!
Jej radość wynagrodziła mi cały włożony trud :-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz